FaWiLo™ Fabryka bez strat

Rdzeń · Tomasz Miroń

Dziś jest najgorszy możliwy stan naszego procesu. Dlaczego to zdanie jest fundamentem Fabryki bez strat

Są dwa rodzaje niezadowolenia. Jedno każe narzekać. Drugie każe poprawiać. Fabryka, która pomyli jedno z drugim, może latami ciężko pracować — i stać w miejscu.

Czarne tło, schody wznoszące się w prawo i znikające poza kadrem; na najniższym stopniu żółty napis DZIŚ. Nad schodami zdanie: Dziś jest najgorszy możliwy stan naszego procesu.

Zdanie, które zirytowało całą salę

Przez lata miałem w sobie dwa nawyki, które na pierwszy rzut oka się wykluczają. Łatwo przychodziło mi narzekanie na to, co nie działa. I równie łatwo cieszyłem się z tego, co już osiągnęliśmy — i na tym zostawałem. Narzekanie i samozadowolenie żyją obok siebie całkiem wygodnie.

Mój japoński Sensei przyszedł z zupełnie innego świata. Na jednym z warsztatów lean — jego celem był coaching i zmiana tego, jak patrzymy na stan obecny — pokazaliśmy mu, co udało nam się osiągnąć. Włożyliśmy w to dużo pracy. Spodziewaliśmy się uznania.

Usłyszeliśmy zdanie, które potem powtarzał przy wielu okazjach:

„Dziś jest najgorszy możliwy stan naszego procesu.”

W moich uszach zabrzmiało to jak: z czego wy się cieszycie? To, co osiągnęliście, to nic. Możecie więcej. Nie zrozumieliśmy. Była frustracja i jedno pytanie: czego on od nas chce? Przejście z tym do porządku dziennego zajęło nam tygodnie.

Dwa rodzaje niezadowolenia

Dziś widzę, że Sensei nie wprowadzał do zespołu niezadowolenia — tego mieliśmy pod dostatkiem. Zmieniał jego kierunek.

Narzekanie Niezadowolenie kaizen
Na co patrzy na zewnątrz: klient, dostawca, zarząd, rynek do środka: nasz proces
Z czym porównuje z tym, jak powinno być, gdyby inni się postarali z tym, co możliwe, i z tym, czego oczekuje klient
Co robi z sukcesem świętuje i zostaje docenia i pyta o następny krok
Czym się kończy rozmową zmianą w tym tygodniu

Masaaki Imai opisał kaizen jako doskonalenie, które nie ma końca i obejmuje wszystkich — od zarządu po stanowisko. To nie jest cytat, tylko moja parafraza jego idei. Zdanie Sensei jest jej najkrótszą wersją, jaką znam: jeśli dziś jest najgorszy stan, to każdy dzisiejszy wynik jest jednocześnie osiągnięciem i punktem startu.

Cel to nie to samo co stan docelowy

Dlaczego „możecie więcej” tak nas zirytowało? Bo mieliśmy cele wynikowe — i je osiągaliśmy. Nie mieliśmy natomiast obrazu tego, jak nasz proces ma działać za kilka miesięcy.

Mike Rother w Toyota Kata nazywa tę różnicę wprost (parafraza, rozdz. 5): cel mówi, jaki wynik chcemy osiągnąć; stan docelowy opisuje, jak proces ma pracować, żeby ten wynik przyszedł. Wiele zakładów ma zbiorczy cel na wyjściu, ale nie ma stanu docelowego — i średnio wszystko się zgadza, choć proces z cyklu na cykl wcale nie jest stabilny.

Rother porównuje stan docelowy do okularów: dopiero kiedy go ustalimy i spróbujemy do niego dojść, zaczynamy widzieć przeszkody. I wtedy są tylko dwie drogi — ominąć przeszkodę i zmienić kierunek albo zrozumieć ją i przez nią przejść.

Nasze tygodnie frustracji po warsztacie były właśnie takim momentem przed przeszkodą. Sensei nie pokazał nam nowego narzędzia. Postawił nam przed oczami stan, którego jeszcze nie znaliśmy — i zostawił wybór drogi.

Trzy zmiany, które przyszły potem

Kiedy frustracja minęła, zaczęliśmy od tego, co da się zmierzyć.

Produktywność. Zbudowaliśmy wskaźniki produktywności i rok po roku poprawialiśmy się dwucyfrowo — bo nikt już nie uważał poprzedniego roku za metę.

Jakość: z procentów na PPM. To była najważniejsza lekcja. Dopóki braki mierzy się w procentach, łatwo uznać wynik za „dobry”: pół procenta brzmi jak drobiazg. Przeliczone na części wadliwe na milion to pięć tysięcy problemów — każdy z własną przyczyną. Zmiana jednostki zmieniła ambicję. Dziś o jakości komponentów rozmawiamy wyłącznie w PPM.

Terminowość: termin klienta i czas cyklu. Ustaliliśmy z klientami najszybszy termin, jakiego naprawdę oczekują — a potem szukaliśmy go w procesie. Skróciliśmy czas cyklu na liniach, co przełożyło się na większe zdolności produkcyjne i krótszy czas realizacji zamówień. Punktem odniesienia przestał być nasz dotychczasowy czas dostawy, a stał się nim klient.

Przekazać zdanie dalej

Kiedy sam zacząłem powtarzać zdanie Sensei swoim zespołom, usłyszałem to samo, co my kiedyś myśleliśmy: „po co nam to?”.

Zmiana nie przyszła z przekonywania. Przyszła z klienta. Z „po co nam to?” zrobiło się „tym możemy konkurować”, a potem „tego oczekują nasi klienci”. Kiedy ludzie zobaczyli, że wyższa poprzeczka nie jest kaprysem szefa, tylko warunkiem wygrywania, zdanie przestało być cytatem i stało się sposobem rozmawiania o pracy.

Najgorszy stan ma dziś nowe nazwy

Łatwo pomyśleć, że po takich wynikach można odetchnąć. Regres każdy widzi — wskaźnik spada i wszyscy wiedzą, że coś jest nie tak. Zastój jest cichy: wynik się trzyma, nikt nie narzeka, nikt nie poprawia. Sensei ostrzegał przed nim wprost — sukces powtarzany miesiącami przestaje tworzyć wartość.

U nas najgorszy stan zmienia po prostu nazwy. Rośnie portfolio produktów, więc przezbrojenia muszą być coraz szybsze. Wysoki poziom jakości i terminowości trzeba utrzymać także w nowych warunkach zewnętrznych. Każde z tych wyzwań to nowy stan docelowy i nowe przeszkody na drodze do niego.

Tu nie ma miejsca na stagnację. I dlatego to zdanie jest mi potrzebne także dziś — nie przeciwko zespołowi, tylko przeciwko wygodzie, także mojej.

Od zdania do systemu: jak to przekładam na CROS™

Postawy nie da się zamówić. Da się jednak zbudować system, w którym trudno od niej uciec. W CROS™ zdanie Sensei ma trzy konkretne przełożenia:

  1. Baza w złotówkach, nie w procentach. Tak jak PPM zamiast procentów zmienił naszą ambicję w jakości, tak koszt jednej sztuki liczony w PLN zmienia rozmowę z zarządem. „+10% OEE” łatwo odłożyć na później. Złotówka na każdej sztuce — już nie.
  2. Cel i stan docelowy — zawsze razem. Produktywność, stabilność i wykorzystanie maszyn to trzy dźwignie, w których my zaczęliśmy po tamtym warsztacie. Każdy właściciel wskaźnika ma dwie rzeczy: cel wynikowy w PLN na sztukę i opis tego, jak jego proces ma pracować, żeby ten cel przyszedł.
  3. Cotygodniowy przegląd, który zaczyna się od stanu faktycznego. Weekly Performance Review nie jest miejscem na prezentowanie sukcesów. Właściciel pokazuje, jaki jest stan docelowy, gdzie jest dziś, co go blokuje i co zmienia w tym tygodniu. „Dziś jest najgorszy możliwy stan” staje się rytuałem co siedem dni.

Zbudowanie systemu jest proste. Zmiana kultury i jej utrwalenie — to proces.

Pytanie na ten tydzień

Jaki sukces powtarzacie od ponad trzech miesięcy — i kto u Was pyta, co dalej?

Jeśli chcecie sprawdzić, gdzie w Waszej fabryce leży dzisiejszy „najgorszy stan” — w złotówkach na sztuce — o tym jest Executive Cost Briefing CROS™.

Ten temat w innych kanałach

  • Artykuł na LinkedIn — link do uzupełnienia
  • Odcinek #01 na YouTube — link do uzupełnienia

Literatura

  • Masaaki Imai — Kaizen: The Key to Japan's Competitive Success (McGraw-Hill, 1986)
  • Mike Rother — Toyota Kata (McGraw-Hill, 2010; wyd. pol. Lean Enterprise Institute Polska, 2010)

#LeanLeadership #Kaizen #ContinuousImprovement #ExecutiveLeadership #OperationalExcellence #FaWiLo

Tomasz Miroń — senior praktyk, ponad 20 lat prowadzenia produkcji w przemyśle seryjnym, w zakładach w Polsce i w Niemczech. Autor FaWiLo™ i CROS™. O mnie