FaWiLo™ Fabryka bez strat

Proces · Tomasz Miroń

81 sekund: przezbrojenie jako gra w golfa

Przezbrojenie skraca się nie po to, żeby oszczędzić czas, tylko po to, żeby móc przezbrajać częściej. To zdanie zrozumiałem dopiero wtedy, gdy liderzy zespołów, planowanie i controlling przekonywali mnie do czegoś dokładnie odwrotnego.

Okładka typograficzna: tytuł wpisu „81 sekund: przezbrojenie jako gra w golfa” i kategoria Proces na czarnym tle z żółtym akcentem.

15 minut przy takcie 120 sekund

Linia montażowa. Oczekiwany takt: 120 sekund. Przestawienie linii z jednego modelu produktu na drugi: różnie, ale bywało, że dochodziło do 15 minut.

Przeliczmy to na język linii. 15 minut to siedem i pół taktu. Przy każdej zmianie modelu linia traciła kilka sztuk, które mogła zrobić. Przy rosnącej liczbie wariantów — coraz częściej.

Kamera zamiast opinii

Zaczęliśmy od nagrania. Kamera przy linii, jedno pełne przezbrojenie, a potem zespół przy ekranie — krok po kroku. Jedno pytanie przy każdej czynności: czy da się to zrobić, kiedy linia jeszcze pracuje?

Największe zaskoczenie: sama wymiana to była niewielka część czasu. Resztę zajmowały rzeczy, których nikt nie planował. Szukanie odpowiednich narzędzi. Narzędzia nieprzygotowane albo zagubione. Nastawianie i regulacja.

Nikt nie robił nic źle. Każdy robił to, co trzeba — tylko w złym momencie: wtedy, gdy linia stała.

Shingo: dwa rodzaje czynności

Shigeo Shingo opisał metodę SMED, która porządkuje dokładnie ten problem. W mojej parafrazie jej logika jest taka:

  1. Rozdziel czynności wewnętrzne (możliwe tylko wtedy, gdy maszyna lub linia stoi) od zewnętrznych (możliwych, gdy pracuje).
  2. Przenieś na zewnątrz wszystko, co się da.
  3. Skróć to, co musi zostać wewnątrz.
  4. Wyeliminuj regulację.

Nazwa SMED mówi o celu: przezbrojenie w jednocyfrowej liczbie minut. Nasze szukanie narzędzi było podręcznikowym przykładem czynności zewnętrznej, wykonywanej w środku przestoju.

Co zrobiliśmy

Rozwiązania wymyślali operatorzy i ustawiacze — nie biuro technologiczne. To oni wiedzieli, gdzie tracą czas, bo tracili go codziennie.

  • Wózki z kompletem narzędzi przygotowanym przed zatrzymaniem. Nic się nie szuka, bo wszystko przyjeżdża razem.
  • Stałe wysokości i szybkozłącza — mniej śrub, mniej kluczy, mniej nastawiania.
  • Bazy i zderzaki zamiast regulacji. Wcześniej po przezbrojeniu robiło się kilka sztuk próbnych i regulowało. Potem pierwsza sztuka była dobra — bo element trafiał na swoje miejsce, a nie „mniej więcej na swoje miejsce”.

Mój Sensei mówił o tym krótko (parafraza): wkładać — tak, regulować — nie; pierwsza sztuka po przezbrojeniu musi być dobra.

Zmiany kosztowały niewiele. Efekt: przezbrojenie poniżej 10 minut.

Przezbrojenie na skali taktu linii (120 s). Przed: do 15 minut — siedem i pół taktu. Po: poniżej 10 minut. Cel Sensei: 81 sekund — krócej niż jeden takt. Pod spodem: par 72 + handicap 9 = 81.

Golf: par 72, handicap 9

Dlaczego Sensei mówił akurat o 81 sekundach? Tłumaczył to golfem: pole ma par 72, dobry amator gra z handicapem 9. Razem 81. Z wynikiem powyżej tej liczby — w jego parafrazowanej wersji — nie da się wygrać.

Jego drogę rozumiałem jako dwa kroki. Pierwszy: zejść poniżej 10 minut. Drugi: zejść do 81 sekund. A dalej cel ostateczny — przezbrojenie jednym ruchem, które staje się częścią cyklu.

Przy takcie 120 sekund ta liczba ma dla mnie jeszcze jeden sens. 81 sekund to mniej niż jeden takt. Przezbrojenie krótsze niż takt przestaje być zdarzeniem, które trzeba planować, negocjować i usprawiedliwiać. Staje się zwykłym ruchem w rytmie linii.

Opór: „dłuższe partie są wydajniejsze”

Najciekawszy opór nie przyszedł z zarządu. Przyszedł z hali i z biura jednocześnie.

Liderzy zespołów przekonywali, że dłuższe partie są lepsze: mniej przezbrojeń, większa wydajność. Planowanie im wtórowało. A controlling liczył — i potwierdzał.

Każdy z nich miał rację w swoim rachunku. W rachunku, który liczy wydajność w godzinach linii, długa partia wygrywa zawsze. W rachunku, który liczy zapas, czas dostawy do klienta i to, jak szybko wychodzi na jaw błąd w partii — przegrywa.

Po co skracać przezbrojenie

Odzyskany czas mogliśmy zamienić na więcej sztuk tego samego modelu — na zapas. Zrobiliśmy odwrotnie: przezbrajaliśmy częściej i skróciliśmy partie.

To jest sedno całej metody i najczęściej pomijany jej krok. Krótkie przezbrojenie, po którym nadal produkuje się długimi partiami, daje oszczędność w prezentacji — i nic w przepływie. Sensei ujmował to po swojemu (parafraza): po wielkości partii poznasz prawdziwego mistrza.

Utrzymaliśmy to dwiema prostymi rzeczami: standardem przezbrojenia i pomiarem czasu każdego przezbrojenia na tablicy przy linii. Każde przezbrojenie jest widoczne. Każde dłuższe od standardu ma swoją przyczynę.

Jak to przekładam na CROS™

Przezbrojenie to w CROS™ dźwignia Utilization — ile z dostępnego czasu linia naprawdę produkuje dobre sztuki.

  1. Pytanie diagnostyczne: ile trwa przezbrojenie, liczone w taktach linii — i czy pierwsza sztuka jest dobra bez regulacji?
  2. Czas przezbrojenia i wielkość partii — zawsze razem. Sam czas przezbrojenia nie mówi nic. Ważne jest, co zrobiliście z odzyskanym czasem.
  3. Złotówki na sztuce zamiast minut. Minuty przestoju i zapas z długich partii przeliczone na koszt jednej sztuki pokazują, że rachunek „długa partia = wydajnie” jest niepełny.
  4. Właściciel i rytm. Czas przezbrojenia ma imiennego właściciela, a trend przezbrojeń i partii wraca co tydzień na Weekly Performance Review.

Pytanie na ten tydzień

Skracaliśmy przezbrojenie nie po to, żeby oszczędzić czas, tylko żeby móc przezbrajać częściej.

Ile trwa u Was przezbrojenie w taktach linii — i co robicie z czasem, który udało się odzyskać?

Literatura

  • Shigeo Shingo — A Revolution in Manufacturing: The SMED System (Productivity Press, 1985)

#LeanLeadership #SMED #LeanManufacturing #OperationalExcellence #ExecutiveLeadership #FaWiLo

Tomasz Miroń — senior praktyk, ponad 20 lat prowadzenia produkcji w przemyśle seryjnym, w zakładach w Polsce i w Niemczech. Autor FaWiLo™ i CROS™. O mnie