FaWiLo™ Fabryka bez strat

Proces · Tomasz Miroń

W której fazie jakości jesteście? Od 30% do 10 PPM

Jeśli od kilku kwartałów walczycie o te same pół procenta braków, nie brakuje Wam narzędzia. Stoicie na granicy dwóch faz jakości — a tej granicy nie przechodzi się kolejną akcją, tylko zmianą systemu.

Okładka typograficzna: tytuł wpisu „W której fazie jakości jesteście?” i kategoria Proces na czarnym tle z żółtym akcentem.

Pół procenta, które nie chciało zejść

Znam ten stan z bliska. Braki między 1% a 0,5%. Kilka kwartałów w miejscu — i to nie dlatego, że nic nie robiliśmy.

Robiliśmy dużo. Szkolenia. Akcje „zero błędów”. Stawialiśmy sobie kolejne wyzwania i szukaliśmy potencjału na następnych liniach. Mieliśmy linię pilotażową, od której zaczynaliśmy każde działanie — żeby udowodnić sobie, operatorom i pracownikom, że to, co robimy, działa. I mieliśmy wizję: po pozytywnej ocenie na pilocie wprowadzamy i utrwalamy rozwiązania w całej fabryce.

A jednak jakość gasiła pożary. Te same błędy wracały.

Dwie rzeczy mówiły o naszym problemie więcej niż jakikolwiek wykres. Właścicielem jakości był dział jakości — nie produkcja i nie lider linii. A jakość mierzyliśmy w procentach, w raporcie miesięcznym.

Cztery fazy — mapa, której wtedy nie mieliśmy

Mój japoński Sensei opisywał drogę do jakości w czterech fazach. Podaję je w parafrazie:

Faza Poziom braków Skąd biorą się błędy Na czym opiera się poprawa
1 30% → 10% pojedyncze, oczywiste przyczyny; warunków dobrej sztuki brakuje już przy przygotowaniu produkcji dokładność maszyn i przyrządów, kontrola
2 10% → 1% coraz więcej różnych rodzajów błędów standard pracy, szkolenia, eksperci jakości
3 1% → 500 PPM rośnie udział przyczyn, które działają razem przepływ, małe partie, zatrzymanie linii, szybka informacja zwrotna
4 500 PPM → 10 PPM błędy rzadkie i trudne do uchwycenia jakość wbudowana w proces, samodzielne zespoły

Cztery fazy jakości — schody od 30% do 10 PPM. Faza 1: 30% → 10%, kontrola i dokładność maszyn. Faza 2: 10% → 1%, standard pracy i szkolenia. Faza 3: 1% → 500 PPM, przepływ i zatrzymanie linii. Faza 4: 500 PPM → 10 PPM, jakość wbudowana w proces. Między fazą 2 i 3 próg oznaczony „tu utyka większość zakładów — zmiana systemu, nie narzędzia”.

W fazach 1 i 2 poprawa przychodzi z danych i narzędzi: zbieramy, kontrolujemy, szkolimy. W fazach 3 i 4 przychodzi z procesu i z przyczyny. Przejście z drugiej do trzeciej nie jest kolejnym stopniem tej samej drabiny. To zmiana drabiny.

Nasze pół procenta leżało dokładnie na tej granicy. Robiliśmy więcej tego, co działało w fazie drugiej — i dziwiliśmy się, że przestało działać.

Pytanie, które przesunęło punkt ciężkości

Przełom nie przyszedł z nowego narzędzia. Przyszedł z pytania Sensei: gdzie dokładnie powstaje ten błąd — i ile godzin mija, zanim dowie się o nim ten, kto go zrobił?

Przy raporcie miesięcznym odpowiedź była bolesna. Informacja wracała do procesu po tygodniach, jako procent w tabeli. Nikt przy linii nie mógł już z nią nic zrobić. Błąd był dawno zapomniany, warunki, w których powstał — też.

Co zmieniliśmy w systemie

Cztery rzeczy, w jednym ruchu:

  1. Zatrzymanie linii przy błędzie. Zła sztuka nie idzie dalej. Linia staje, a problem trzeba rozwiązać tam, gdzie powstał.
  2. Mniejsze partie i przepływ jednej sztuki. Im mniejsza partia, tym szybciej widać, że warunki dobrej sztuki się rozjeżdżają — zanim powstanie z tego pełny pojemnik braków.
  3. Tablica Pareto i codzienny stand-up przy linii. Kilka minut dziennie przy tablicy, na konkretnych wadliwych częściach, zamiast godziny raz w miesiącu nad raportem.
  4. Informacja zwrotna do sprawcy w ciągu dwóch godzin. Nie do działu, nie do raportu — do procesu, który błąd zrobił, i z działaniem.

Pod tymi czterema zmianami leżała piąta, najważniejsza: zmiana paradygmatu. Za jakość wyrobu końcowego odpowiada proces produkcji. Nie dział jakości. Dział jakości mierzy, uczy, wspiera i pyta. Właścicielem jest ten, kto wytwarza.

Najtrudniejsze: zatrzymać linię

Najtrudniej było przełamać strach przed zatrzymaniem linii. W pierwszym okresie każdy stop wyglądał jak strata — i w raporcie dziennym nią był, bo krótkoterminowo spadała wydajność. Trzeba było wytrzymać moment, w którym system pokazuje gorsze liczby, zanim pokaże lepsze.

Po kilku miesiącach przestaliśmy mówić o jakości w procentach i zaczęliśmy w PPM. O tym, co zmiana jednostki robi z ambicją, pisałem we wpisie otwierającym ten blog. Tu ważniejsze jest, skąd się wzięła: nie z decyzji o nowej jednostce, tylko ze zmiany systemu, po której procenty przestały wystarczać do opisania tego, co działo się na linii.

Gdybym robił to dziś, jedno zrobiłbym wcześniej: oddałbym odpowiedzialność za jakość liderom linii od pierwszego dnia, a nie dopiero wtedy, gdy pilot to udowodnił.

Crosby: poziom braków to odczyt dojrzałości

Philip Crosby w Quality Is Free opisał siatkę dojrzałości zarządzania jakością — pięć etapów, od niepewności do pewności. W mojej parafrazie: na najniższych etapach problemy jakości gasi się wtedy, gdy wybuchną; na najwyższych zapobieganie jest codzienną rutyną, a jakość jest sprawą całego kierownictwa, nie jednego działu.

Crosby patrzył od strony postawy zarządu, Sensei — od strony struktury systemu produkcyjnego. Obaj mówią to samo: poziom braków nie jest przypadkiem ani pechem. Jest odczytem tego, jak zbudowany jest system. Jeśli jakość „gasi pożary”, to jest odpowiedź na pytanie o fazę — niezależnie od tego, ile narzędzi wisi na tablicy.

Jak to przekładam na CROS™

Jakość to w CROS™ dźwignia Stability — pierwsza z trzech. Z tamtej lekcji wynikają cztery zasady:

  1. Diagnoza zaczyna się od fazy, nie od narzędzia. Pierwsze pytanie o stabilność brzmi: w której fazie jakości jesteście — i ile czasu mija, zanim błąd wróci do sprawcy?
  2. Wskaźnik jakości ma właściciela w produkcji. W Ownership Matrix jakość linii należy imiennie do jej lidera. Dział jakości jest jego wsparciem, nie zastępcą.
  3. Braki w złotówkach na sztuce. Pół procenta łatwo uznać za dobry wynik. Braki i poprawki przeliczone na koszt jednej sztuki — już nie.
  4. Rytm tygodniowy, nie miesięczny. Na hali sprzężenie w dwie godziny; na poziomie zarządu — Weekly Performance Review, na którym stabilność jest jedną z trzech liczb, a nie tabelą w załączniku.

Pytanie na ten tydzień

Jeśli od roku walczycie o te same pół procenta, nie brakuje Wam narzędzia. Brakuje zmiany w systemie.

W której fazie jest dziś Wasza jakość — i kto jest jej właścicielem: dział jakości czy proces, który wytwarza?

Literatura

  • Philip B. Crosby — Quality Is Free: The Art of Making Quality Certain (McGraw-Hill, 1979)

#LeanLeadership #Quality #ZeroDefects #OperationalExcellence #ExecutiveLeadership #FaWiLo

Tomasz Miroń — senior praktyk, ponad 20 lat prowadzenia produkcji w przemyśle seryjnym, w zakładach w Polsce i w Niemczech. Autor FaWiLo™ i CROS™. O mnie