FaWiLo™ Fabryka bez strat

Ludzie · Tomasz Miroń

Stanowczość w kierunku, elastyczność w realizacji: co lider zatrzymuje, a co oddaje

Kierunek ma być stanowczy, droga — elastyczna. Łatwo to powiedzieć. Trudniej zauważyć moment, w którym pod presją zaczynam pilnować drogi, a kierunek zostawiam sam sobie.

Okładka: tytuł wpisu i kategoria Ludzie na czarnym tle; po prawej tarcza celu, prosta żółta strzałka „kierunek” i kilka krętych białych linii „drogi”, które dochodzą do tego samego celu.

Cel jakościowy i jedna decyzja, której nie podjąłem

Linia, na której poziom braków od dłuższego czasu stał wyżej, niż powinien. Znałem ją dobrze i miałem w głowie gotowe pomysły, co tam zmienić.

Tym razem zrobiłem coś innego. Dałem zespołowi cel jakościowy i kryteria sukcesu. Powiedziałem, co ma się stać, po co to robimy i po czym poznamy, że się udało. I na tym skończyłem. Drogę wybrał zespół.

Najtrudniejszy moment przyszedł później. Rozwiązanie, które zespół przyniósł, spełniało kryteria. Ja zrobiłbym je inaczej. I zostawiłem je tak, jak było.

Nie z grzeczności. Gdybym je „poprawił”, następnym razem zespół przyszedłby już nie z rozwiązaniem, tylko po moje rozwiązanie.

Odwrotna lekcja: „zespół wie najlepiej”

Znam też drugą stronę. Projekt, w którym przyjęliśmy, że skoro zespół zna proces najlepiej, to najlepiej też wie, dokąd iść. Dużo działań, dużo zaangażowania, sporo spotkań. I brak wspólnego celu.

Wynik nie ruszył. Nie dlatego, że ludzie pracowali źle. Każdy pracował dobrze — tylko w trochę innym kierunku.

Z tych dwóch sytuacji wyciągnąłem jedną zasadę. Sama elastyczność bez kierunku kończy się dryfem. Sama stanowczość bez przestrzeni na realizację kończy się zależnością: ludzie robią dokładnie to, co im powiedziano, i czekają na następne polecenie.

Dwie warstwy: co moje, co Wasze

Dziś rozdzielam to świadomie na dwie warstwy.

Warstwa A — kierunek Warstwa B — droga
Co obejmuje co ma się stać, po co, po czym poznamy sukces jak do tego dojdziemy
Czyja lidera — nie do oddania zespołu, który ma kompetencje
Co robi lider ustala, tłumaczy, sprawdza zrozumienie pyta, wspiera, nie poprawia tego, co spełnia kryteria
Kiedy lider interweniuje gdy zespół schodzi z kursu tylko gdy rozwiązanie nie spełnia kryteriów
Co się dzieje, gdy tej warstwy brakuje dryf zależność

Dwie warstwy przywództwa. U góry warstwa A — kierunek: co, po co, po czym poznamy; należy do lidera. Na dole warstwa B — droga: jak; należy do zespołu. Po bokach dwie pułapki: sama warstwa B bez A — dryf; sama warstwa A bez B — zależność. Pod spodem: lider interweniuje w kierunek, nie w metodę.

Misja w trzech zdaniach

Żeby warstwa A była stanowcza, musi być krótka. Stosuję zasadę trzech zdań: co ma się stać, po co i po czym poznamy sukces. Resztę decyduje zespół.

Trzy zdania to także hamulec na mnie samego. Jeśli potrzebuję czwartego i piątego, zwykle znaczy to, że zaczynam opisywać drogę — czyli wchodzę w warstwę B tylnymi drzwiami.

Marquet: intencja zamiast instrukcji

David Marquet opisał ten podział na przykładzie okrętu podwodnego, którym dowodził. W mojej parafrazie jego logika jest taka: kontrolę nad decyzjami można oddać ludziom tylko wtedy, gdy jednocześnie budujemy dwie rzeczy — klarowność, czyli rozumienie celu i kontekstu, oraz kompetencje, czyli umiejętność podjęcia dobrej decyzji. Kto oddaje kontrolę bez klarowności, dostaje chaos. Kto buduje klarowność i kompetencje, ale kontroli nie oddaje, dostaje frustrację.

Warstwa A to właśnie klarowność. Nie da się jej oddać zespołowi, bo to ona pozwala zespołowi bezpiecznie przejąć warstwę B.

Gdzie mnie znosi pod presją

Muszę uczciwie powiedzieć, w którą stronę mnie znosi. Pod presją wchodzę w „jak”. Zaczynam dopytywać o szczegóły metody, zamiast pilnować „co” i „po co”.

Robert Kaplan i Robert Kaiser opisują ten mechanizm jako siłę, która w nadmiarze staje się słabością. U kogoś, kto przez lata dowoził wyniki dzięki operacyjnej skuteczności, ta skuteczność pod presją wraca sama — i zabiera zespołowi warstwę B, zanim ktokolwiek to zauważy. Najbardziej zdradliwe jest to, że z zewnątrz wygląda jak zaangażowanie.

Jak to przekładam na CROS™

  1. Warstwa A w Ownership Matrix ma dwa pola. Cel wynikowy w PLN na sztukę i opis tego, jak proces ma pracować, żeby ten wynik przyszedł. Oba ustala przełożony — i oba są krótkie.
  2. Warstwa B jest zapisana jako prawa decyzyjne. Właściciel wie, co decyduje sam. Przełożony wie, czego nie poprawia.
  3. Zasada „wystarczająco dobrego”. Jeśli rozwiązanie spełnia kryteria warstwy A, nie ulepszamy go z góry — nawet jeśli sami zrobilibyśmy to inaczej.
  4. Na Weekly Performance Review przełożony interweniuje w kierunek, nie w metodę. Pytanie „czy to nas przybliża do stanu docelowego?” jest jego. Pytanie „dlaczego tak, a nie inaczej?” zostawia właścicielowi.

Pytanie na ten tydzień

Kierunek jest mój. Droga jest Wasza. Moim zadaniem jest nie pomylić jednego z drugim.

Kiedy ostatnio poprawiliście rozwiązanie zespołu, które spełniało kryteria — i czego ich tym nauczyliście?

Literatura

  • L. David Marquet — Turn the Ship Around! A True Story of Turning Followers into Leaders (Portfolio / Penguin, 2013)
  • Robert E. Kaplan, Robert B. Kaiser — Uważaj na swoją siłę (ICAN Institute, 2013) — pomocniczo

#LeanLeadership #Leadership #IntentBasedLeadership #ExecutiveLeadership #OperationalExcellence #FaWiLo

Tomasz Miroń — senior praktyk, ponad 20 lat prowadzenia produkcji w przemyśle seryjnym, w zakładach w Polsce i w Niemczech. Autor FaWiLo™ i CROS™. O mnie