FaWiLo™ Fabryka bez strat

Ludzie · Tomasz Miroń

Trener Dojo to Wasz następny lider

Awansujemy najlepszego operatora i dziwimy się, że po kilku miesiącach chce wrócić na linię. Tymczasem kandydat na lidera zwykle stoi tuż obok — to ten, do którego ludzie sami przychodzą z pytaniami.

Okładka: tytuł wpisu i kategoria Ludzie na czarnym tle; po prawej trzy stopnie — operator, trener, lider — z sylwetkami; najwyższy stopień i lider w kolorze żółtym.

Najlepszy operator czy najlepszy nauczyciel?

Kiedy zwalnia się miejsce lidera zespołu, odruch jest prawie zawsze ten sam: awansujemy najlepszego operatora. Najszybszego, najdokładniejszego, tego, który „zrobi wszystko”.

Znam ten odruch także z biura. Robimy z bardzo dobrego inżyniera kierownika — mimo że się do tego nie nadaje, choć ma świetne osiągnięcia w inżynierii. Na linii dzieje się dokładnie to samo, tylko rzadziej ktoś o tym mówi.

U nas nowych ludzi szkolili najlepsi operatorzy — na stanowisku i przy linii. I to właśnie w tej roli, a nie w samych wynikach pracy, najlepiej widziałem, kto może prowadzić innych.

Dwa awanse

Pamiętam awans, który się udał. Operator, który szkolił nowych, został liderem zespołu. Przesądziły trzy rzeczy naraz: miał potencjał, chciał tej roli — i jego przełożony wspierał go na każdym etapie. Inaczej w pierwszych tygodniach, inaczej wtedy, gdy już okrzepł w roli.

Pamiętam też awanse, które się nie udały. Najlepszy operator bez potencjału przywódczego. Albo ktoś z potencjałem, rzucony na głęboką wodę: bez wsparcia, bez coachingu, bez informacji zwrotnej. W obu przypadkach kończyło się tak samo — powrotem do poprzedniej roli. Firma traciła dobrego operatora i nie zyskiwała lidera.

W żadnym z tych przypadków problemem nie były umiejętności na stanowisku. Problemem było to, że oceniliśmy człowieka po tym, jak pracuje, a nie po tym, jak uczy.

Kogo mój Sensei stawiał w roli trenera

Mój japoński Sensei miał na to jasną odpowiedź. W jego systemie trenerem na stanowisku zostawał najlepszy pracownik, któremu ludzie bardzo ufają i który dobrze z nimi rozmawia. I od razu dodawał: to jest następny kandydat na lidera zespołu.

Trener nie przychodził na szkolenie z pustymi rękami. Najpierw spisywał swoją wiedzę: sukcesy i porażki, bezpieczeństwo, wyczucie i drobne kruczki, których nie ma w żadnej instrukcji. Prowadził notatki o każdym szkolonym — co mu idzie, gdzie się myli — bo uczył człowieka, a nie grupę. I uczył małymi porcjami, po kilka minut dziennie, codziennie, zamiast jednego długiego szkolenia.

Ścieżka była prosta: pracownik → trener → lider zespołu. Każdy szczebel uczy następny.

Ścieżka od operatora do lidera zespołu. Trzy etapy: najlepszy operator, trener na stanowisku, lider zespołu. Między trenerem a liderem trzy bramki: potencjał, chce tej roli, wsparcie przełożonego na każdym etapie. Obok ścieżka na skróty — najlepszy operator awansowany bez tych bramek — kończy się strzałką z powrotem: powrót do poprzedniej roli.

TWI: jak uczyć, żeby człowiek się nauczył

Fundamentem tego podejścia jest program Training Within Industry, a w nim moduł Job Instruction. Powstał w Stanach Zjednoczonych w czasie II wojny światowej, kiedy trzeba było w krótkim czasie wyszkolić ogromną liczbę nowych pracowników przemysłu. Później trafił do Japonii i stał się jednym z korzeni tego, co dziś nazywamy Lean.

Job Instruction uczy instruktora czterech kroków. W mojej parafrazie:

Krok Co robi instruktor
1. Przygotuj człowieka uspokaja, sprawdza, co już wie, budzi zainteresowanie pracą
2. Pokaż pracę pokazuje i objaśnia jeden ważny krok naraz, podkreśla punkty kluczowe — jasno, w całości, cierpliwie
3. Sprawdź wykonanie pozwala wykonać, poprawia błędy, prosi o objaśnienie punktów kluczowych i powodów, dla których są kluczowe
4. Wróć i sprawdzaj zostawia człowieka samego, ale wraca coraz rzadziej i mówi, do kogo iść po pomoc

Kiedy patrzę na tę tabelę, widzę opis pracy lidera zespołu. Przygotować człowieka, dać mu jasność, pozwolić działać, wracać i wspierać. Trener, który robi to dobrze na stanowisku, ćwiczy codziennie dokładnie te umiejętności, których lider potrzebuje w zespole.

Po czym rozpoznaję potencjał lidera

Z czasem przestałem patrzeć na to, kto jest najszybszy. Patrzę na trzy sygnały:

  1. Ludzie sami przychodzą do niego z pytaniami. Nikt tego nie zarządził — po prostu ufają mu bardziej niż instrukcji.
  2. Umie wytłumaczyć, nie tylko zrobić. Potrafi powiedzieć, dlaczego coś robi tak, a nie inaczej.
  3. Bierze odpowiedzialność za innych. Interesuje go, czy nowa osoba sobie radzi, a nie tylko czy on sam skończył swoją pracę.

Awans to nie koniec szkolenia

Nawet dobrze wybrany lider potrzebuje kogoś, kto go poprowadzi. Tu pomaga mi przywództwo sytuacyjne Kena Blancharda i Paula Herseya: przełożony dopasowuje styl do etapu rozwoju człowieka przy konkretnym zadaniu — od kierowania, przez coaching i wspieranie, po delegowanie.

„Głęboka woda” to w tym języku delegowanie komuś, kto jeszcze potrzebuje kierowania. Wygląda jak zaufanie. W praktyce jest zostawieniem człowieka samego.

Jak to przekładam na CROS™

  1. Pytanie diagnostyczne: kto na najważniejszej linii jest następnym liderem — i kto go uczy? Jeśli nikt nie umie odpowiedzieć, ciągłość tej linii zależy od przypadku.
  2. Trener jako rola, nie jako dodatek. Szkolenie na stanowisku ma imiennego właściciela i czas w planie pracy — inaczej zawsze przegra z bieżącą produkcją.
  3. Coach i drugi coach dla nowego lidera. Przełożony prowadzi go w pierwszych miesiącach, a ktoś szczebel wyżej pilnuje, żeby to prowadzenie w ogóle się odbywało. To jest zabezpieczenie przed głęboką wodą.
  4. Awans po ścieżce, nie po wyniku. Kandydat na lidera najpierw uczy innych. Dopiero potem prowadzi.

Pytanie na ten tydzień

Najlepszy operator nie zawsze będzie najlepszym liderem. Najlepszy nauczyciel — bardzo często tak.

Kto na Waszej najważniejszej linii jest następnym liderem zespołu — i kto go dziś uczy?

Literatura

  • Donald A. Dinero — Training Within Industry: The Foundation of Lean (Productivity Press, 2005)
  • Ken Blanchard, Patricia Zigarmi, Drea Zigarmi — Leadership and the One Minute Manager (William Morrow, 1985) — pomocniczo

#LeanLeadership #TWI #Leadership #TalentDevelopment #OperationalExcellence #FaWiLo

Tomasz Miroń — senior praktyk, ponad 20 lat prowadzenia produkcji w przemyśle seryjnym, w zakładach w Polsce i w Niemczech. Autor FaWiLo™ i CROS™. O mnie